wtorek, 22 kwietnia 2014

Pomaluję ci okna wapnem...

To dziwny zwrot, specyficzny dla naszej wioski. Nie jest żadną metaforą, to czysta prawda.

Od lat w nocy z Wielkiej Soboty na niedzielę młodzi chłopcy malują niewydanym jeszcze za mąż dziewczynom okna wapnem. Nie mam pojęcia, skąd to się wzięło. Starsi, których pytałam, też nie wiedzą. Aż dziwne, że tradycję kultywuje się z roku na rok tak intensywnie. Choćby się waliło i paliło, niedzielny poranek mija pod znakiem roztrząsania: kto w tym roku malował okna? Komu co pomalowali? Komu co napisali na drodze koło domu?

Bo tak też jest - prócz szyb (chyba nikt nie myślał, że maluje się ramy okienne?) cierpi również asfalt. Pół biedy, jeżeli pokrywają go uśmiechnięte buźki, pisanki i życzenia wesołych świąt. To miłe. Często jednak zdarzają się napisy - satyra na mieszkańców. Czasami ze smakiem, czasami ordynarna.

To jeszcze nic! Zdarzało się, że "żartownisie" malowali okna farbą olejną. Jeżeli ktoś podpadł, to także drzwi do garażu.

Niemal co roku na podtrzymywaniu zwyczaju cierpią również okna samochodów. To już wykroczenie poza tradycję, które nadaje się pod paragraf. Zwłaszcza, gdy malujący używają nie tylko wapna.

Lokalna policja zaznajomiona jest z tradycją w naszej wiosce. Dlatego chłopcy co roku mają utrudnione zadanie, starając się nie rzucać w oczy przejeżdżającym co jakiś czas oznakowanym samochodom. Nie pamiętam, żeby policjanci kiedyś wyciągali konsekwencje z "malarzy". Pewnie nikogo do tej pory nie złapali na gorącym uczynku.

Choć kwestie organizacyjne nie ułatwiają ucieczki. Na nocną akcję trzeba zaopatrzyć się w wiaderka z wapnem, którymi trudno jest balansować w trakcie biegu. Ubranie powinno być znoszone, takie "do szlajania", bo przecież każdy się tym wapnem wypaćka. Mile widziana kominiarka, choć raczej mało kto domyśla się nazwisk malujących. Niby wszyscy wiedzą, ale nikt nie jest pewny. Najważniejsze - dobra kondycja, bo ucieczki zdarzają się często.

bohater wielkanocnej tradycji - okno, scx.hu

Wszyscy wiedzą, że co roku odbywa się nocne malowanko. Mało kto poświęca się na tyle, by czuwać całą noc przy oknie i zaskoczyć rozrabiaków. I dobrze, ktoś musi podtrzymać tradycję.

Spotkaliście się z czymś podobnym?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kocham każde słowo.

author
Berenika Kochan
Mieszkam na Zapipidopustkowiu. Chcecie wiedzieć, gdzie to jest? Poczytajcie i domyślcie się. Poza tym interesuję się światem: krajami, językami, zwyczajami i dogadywaniem się na polu międzynarodowym. Ciekawie tu, nie powiem.